wtorek, 7 czerwca 2011

Coś we mnie pękło

A raczej na mnie, mówiąc dokladnie to paznokcie. Dzięki bogu nie one same lecz lakier na nich.

Pękacze nie były moim must have i nawet nie mialam zamiaru ich kupić. Podobały mi się na kimś ale na mnie? Coś mi nie pasowalo w tym połączeniu. Jednak podczas dzisiejszego pobytu w naturze natrafiłam na ostatni czarny crack z essence i wzięłam go dla mojej współlokatorki bo wiedziałam że na niego poluje. A skoro już trafił pod moj dach musialam go wypróbować...  I popekałam na calego. Bazą jest lakier z bloosoms fioletowy. Powiem wam że załuje że tak długo się przed nimi bronilam. Czas chyba zapolowac na salamandrę z vipery. Jak wam się podoba?:)



20 komentarzy:

  1. Świetnie wyglądają muszę kupić sobie pękacza i coffetti z essence :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie mogę się do nich przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie w naturze są tylko białe brrr

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam tego z Vipery i się w nim zakochałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. a mi się ten efekt nie bardzo podoba wolę te z golden rose

    OdpowiedzUsuń
  6. Pękające lakiery są strasznie zaraźliwe. Już sama nie wiem czy to trend, czy przyszły klasyk.

    OdpowiedzUsuń
  7. super :) jak byłam w Naturze to niestety ich nie było :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne są te lakiery, ale niestety ich cena mnie przeraża ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo to gdzie je kupowałaś? Bo jak ja się o nie pytałam jakiś czas temu to były za ponad 20zł

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne masz paznokcie,równiutkie,mają świetny kształt :D

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję :) a to tylko i wyłącznie dzięki Tobie :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze nie wiem jak to jest możliwe że mi ten lakier nie chce tak ładnie pękać :((
    Bo Tobie po prostu wyszło idealnie! :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad;)